|
piątek, 12 września 2008
Radio Kryszna
Właśnie odkryłam Radio Kryszna :D Wiedziałam o nim wcześniej ale nie miałam okazji "zajrzeć". Jak na razie słucham współczesnej muzyczki przeplatanej z rzadka różnymi przypowiastkami. I to one podobają mi się najbardziej :)) Czekam na pozostałe audycje związane z filozofią. Niedawno wysłuchałam opowieści o dwóch ludziach. Guru jednego twierdził, że sami jesteśmy bogami i po śmierci staniemy się jednym z Bogiem. Guru drugiego uważał, że jest odmiennie i jako indywidualne jednostki będziemy mogli cieszyć się ze spotkania z Panem. Czy jakoś tak... szkoda, że nie zostało podane źródło, chętnie bym odświeżyła pamięć bo strasznie spodobała mi się ta opowieść. Potwierdzała to o czym spekulowałam sobie od dawna :)
wtorek, 09 września 2008
Pluszak
Chciałabym pluszaczka-Krysznę. Taką przytulankę Niebieskiego Chłopca. Jest późno a ja tęsknię. Możnaby się przytulać do Przyjaciela albo dać synkowi - niech przytula Krysznę :) Szkoda, że tego typu rękodzieło raczej u mnie kuleje.
Prawda i Piękno
"... Zostań po prostu Moim wielbicielem. Jeśli chcesz czcić kogoś, czcij Mnie. Jeśli chcesz ofiarowywać komuś pokłony, ofiarowuj je Mnie, jeśli będziesz to robił, wówczas bez wątpienia przyjdziesz do Mnie." ... wkuwam na pamięć
poniedziałek, 08 września 2008
Czas
Jak widać blog się zawiesił. Brak mi słów by opisywać wszystko w miarę obiektywnie, brak odwagi by pisać subiektywnie. Dziękuję za komentarze w notce poniżej. Nadal mozolnie podążam drogą więc myślę, że prędzej czy później będzie mi łatwiej "wdrożyć" się w Was wszystkich :) Hare Kryszna.
środa, 11 czerwca 2008
Czas
Kiepsko z czasem. Do 23 czerwca czekają mnie ciężkie wyzwania, niektóre już podjęte owocują mnóstwem nerwów. Ale cóż, wytrwam a jak już wytrwam to w niedzielę 29 wybiorę się do Mysiadła zaczerpnąć nieco "swieżego powietrza" :D Mam wrażenie, że ludzie wręcz koszmarnie (nie mogę dobrać słowa :) potrzebują Kryszny. A może to ja potrzebuję Jego i dlatego wydaje mi sie, że wszyscy ludzie tak mocno Go potrzebują. Mój synek Gabriel został wychowany bez religii. Ma sześć lat. Nieco wcześniej próbowałam mu tłumaczyć to i owo na temat różnych religii ale było najwyraźniej za wcześnie. Dzisiaj przyszedł do mnie kiedy oglądałam obrazki na komputerze. Akurat była to Bogini Durga. Spodobało mu się, że ma osiem rąk i zapytał czy ma też osiem nóg. Ale doszliśmy do wniosku, że osiem nóg to chyba niezbyt praktyczna sprawa i na pewno ma dwie hi hi :D Pooglądaliśmy przepiękne obrazki innych Bóstw - Lakshmi, Shivy, Ganesha, Hanumana etc. Przy okazji udało mi się wreszcie przekazać synkowi to i owo na temat religii i o dziwo... był wielce zainteresowany, zadawał pytania, zastanawiał się nad odpowiedziami. Zdziwiłam się wielce i ucieszyłam choć przy mojej niepewnej drodze ku Bogu na niektóre pytania ciężko mi czasem odpowiedzieć. W każdym bądź razie najbardziej spodobał mu się Kryszna :D:D:D , choć przez jakis czas ciągle myślał, że jest dziewczynką :) A jak zobaczył prześliczną grafikę z Kryszną i Balaramą kradnących masło widać było totalny zachwyt na twarzy :D 29 razem odwiedzimy świątynie (mam nadzieję, plany czasami biorą w łeb). A to graficzka , która zachwyciła Gabrysia: http://www.santabanta.com/wallpapers/rating.asp?catid=9100024 :-D
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Muzyka
Nie mogę przestać słuchać Atmarama Dasa :D Przepiękny głos i te pełne spokoju bhajany. Coś pięknego. Mój ulubiony kawałek: ceto-darpaṇa-mārjanaḿ bhava-mahā-dāvāgni-nirvāpaṇaḿ Glory to the sri-krsna-sankirtana, which cleanses the heart of all the dust accumulated for years and extinguishes the fire of conditional life, of repeated birth and death. This sankirtana movement is the prime benediction for humanity at large because it spreads the rays of the benediction moon. It is the life of all transcendental knowledge. It increases the ocean of transcendental bliss, and it enables us to fully taste the nectar for which we are always anxious.
piątek, 30 maja 2008
...
Kupiłam czerwoną, drewnianą ramkę i wsadziłam w nią obrazek Radha Krishna. Obrazek wypadł z luźnych kartek z książki Path of Perfection. Książkę znalazłam w tanich ciuchach, w stanie takim sobie. Ale obrazek wyszedł śliczny. Dziś jest moim pocieszeniem. Hare Kryszna.
Kirtan i lekoczłek
Ktoś, gdzieś, kiedyś powiedział coś w tym stylu : Podczas kirtanu nie tworzysz muzyki. Ty jesteś muzyką. Zgadzam się w 100%. Podczas kirtanu jestem muzyką. Ehhh chciałoby się poprowadzić jakiś kirtan. Ot takie małe marzonko :) Lekoczłek. Do zestawu leków, które już biorę doszedł mi właśnie nowy lek. Leki te zażywać będę do końca życia. Prędzej umrę na zawał niż na raka - ot takie małe optymistyczne coś. Ogólnie mam doła.
poniedziałek, 26 maja 2008
Musi być proste
Wracając z badań lekarskich autobusem miałam chwilę na wszelakie rozważania. Studiowałam filozofię, która chcąc niechcąc uczy ludzi myśleć. Wprawdzie tylko dwa lata ale wcześniej filozofia była moim hobby i chyba więcej nauczyłam się traktując ją jako hobby niż studiując. Uczy myśleć, rozważać, argumentować, negować tudzież aprobować. Czytywałam mnóstwo literatury religioznawczej, literatury podobnej "Bogu urojonemu" R. Dawkinsa. I teraz zastanawiam się czy to nie był błąd. Z jednej strony z pewnością nie - gdyby nie myślenie dalej tkwilibyśmy w epoce kamienia łupanego. Ale filozoficzne przemyślenia mnie osobiście oddaliły od wiary w Boga. Dusza wręcz wyrywa się ku Niemu ale umysł nie daje za wygraną. Analizuje po czym z reguły neguje religijne przemyślenia. I jak tu wierzyć? W dobie kiedy tylu naukowców neguje istnienie Boga lub rozważa wielkie nieprawdopodobieństwo Jego istnienia? A i argumentacja jest bardzo mocna. Doszłam więc do wniosku, że jedynym sposobem dla mnie by wierzyć i cieszyć się wiarą jest minimalizacja wszelakich religijno-filozoficznych rozważań. Kiedy przestaję myśleć, zaczynam czuć. Tylko, że to tak jakby powiedzmy katolik nigdy nie mógł sięgnąć po Biblię. Nie mogę sięgnąć po powiedzmy Bhagavad Gitę - nastręcza zbyt wiele pytań na które odpowiedzi nie zawsze bywają zgodne z umysłem. A więc zaprzeczenie. A więc wątpienie. Umysł wyje nie chcąc przyjąć do wiadomości przeczytanego akapitu i mając w zanadrzu bardzo solidne argumenty. Potrzebuję więc do wiary minimalnej dawki wiedzy. Muszę znać podstawy, niezbędne minimum. Im mniej wiedzy tym mniej pytań, mniej negacji. Ciężko mi wierzyć, oj ciężko. Umysł nie chce, dusza pragnie. Chcę jej posłuchać. Czy jest możliwość by poznać minimum? Od kogo? Jak? Ewentualnie jak można poznawać Boga czytając wszystko i przyjmując to jako prawdę, nie dopuszczając do siebie zakusów pragmatyzmu? W każdym razie jak już doszłam do wniosku , że jedyną rzeczą jaka mi pozostaje jest minimalizacja wiedzy religijnej zobaczyłam Krysznę :) Piękna pogoda, niebieskie niebo - na niebie Niebieski Pan. Stał wyciągając do mnie jedną rękę, druga zapraszająco wskazywała gdzieś w dal. Był piękny, przepiękny. A potem zobaczyłam Go wszędzie. Był wszędzie. W autobusie na pustych siedzeniach ale także tam gdzie siedzieli ludzie. Stał na trawie, pod drzewami na chodniku. Żałuję, że nie potrafię malować, aż trudno opisać piękno tej wizji tudzież wyobrażenia. Widziałam Go i czułam w każdym zakamarku świata.
niedziela, 25 maja 2008
Sny
Jako, że z powodu moich problemów ze zdrówkiem często sypiam w dzień to i śnią mi się najróżniejsze glupotki :] Przed chwilą przez jakąś godzinę śniło mi się, że na Ziemi rozpanoszyły się wampiry. Uciekaliśmy przed nimi jakimiś podziemnymi korytarzami w stylu tych w metrze w Wawie. I tak nas ganiały z godzinę aż w końcu okazało się, że i wampiry i ludzkość zostały niemalże całkowicie wytrzebione. Wtedy na środku jakiejś sporawej sali ze ścianami i podłogą z marmuru przy małym stoliku pojawił się Bóg. Zostało nas - ludzi i wampirów dosłownie kilka sztuk - zebraliśmy się wszyscy wokół Boga. Bóg był niski, lekko grubawy, siwy z krótkimi włosami i w garniturze w paseczki ;-D Na stoliku leżał wizerunek świata, płasko, jak rozcięty globus. Wizerunek podobny był do ponadgryzanej pizzy jako, że powoli rozpoczynał się proces zagłady świata. Bóg sporo mówił, niestety nie pamiętam dokładnie co. W każdym razie to, że się wytrzebiliśmy i początek zagłady to wina ludzi, kara za coś tam. I możemy to naprawić jakoś tam jeśli się pospieszymy. Bóg podniósł do góry świat-pizzę , otworzył dziwnie buzię i "wciągnął" kawałek mówiąc, że on jest bogiem i diabłem. Się obudziłam :)
|
Zakładki:
Vaishnava
|